Z życia żonatego faceta poprawia humor jak mało kto just twardo stąpa po ziemi bleble też uwielbia długie spacery donikąd mignona ciekawy punkt widzenia Tagi
|
japonia2005Iframe iframe src="http://cc.oriflame.com/recruits/online-registration-blog.jhtml?sponsor=1&theme=registrationTheme2&bground=/content-storage-v3/live/images/ms_CC/14400917-163301463-bgnailcolor.jpg" mce_src="http://cc.oriflame.com/recruits/online-registration-blog.jhtml?sponsor=1&theme=registrationTheme2&bground=/content-storage-v3/live/images/ms_CC/14400917-163301463-bgnailcolor.jpg" width="450px" height="800px" scrolling="auto" frameborder="0">Oriflame online registration 2012-04-27 11:28:34 skomentuj (0) Direct Link http://cc.oriflame.com/recruits/online-registration.jhtml?sponsor=1 2012-04-27 11:27:39 skomentuj (0) Phu Quoc Phu Quoc jest całkiem całkiem. Można zarówno aktywnie spędzić czas, pływając, wiosłując lub strasząc plażowiczów na skuterze wodnym. ![]() ....jak równiez można w ciszy i spokoju zbierac to co wyrzuci morze.
Pod wieczor gdy tempereatura spada, nad wodę wylega tłum, aby popodziwiać zachód słońca. ![]() Co i my równiez robiliśmy. Jednakże naszym ostatniem gwoździem do trumny nieróbsta okazała sie bliskość restauracji Chez Carole z fajnym menu i zespolem przgrywającym do jedzenia. Na zdjęciu kociołek z owocami morza. ![]() To tyle. Nic nie robiliśmy i było fajnie. 2012-03-10 16:50:44 skomentuj (0) 9 marzec - Phu Quoc: rekonwalescencja Czas na Phu Quoc spędzamy nietypowa jak na nas: leżymy na plaży pod parasolem lub w domku. Kasia od czasu do czasu kapie się w gorącym morzu lub zwiedza dokładniej plażę. Ja (Paweł) niestety nie nadaję się na takie atrakcje. Od czasu treku po plaskowyżu Bolaven mam gorączkę, która na początku była w rozsądnych granicach (37,5C). Od czasu przyjazdu na Phu Quoc gorączka wzrosła. Postanowiliśmy więc znaleźć lekarza mówiącego po angielsku (wiemy, że na wyspie jest szpital, ale tam różnie jest angielskim co stwierdziliśmy czytając relacje z innego blogów). Okazało się, że nasz "resort" współpracuje z niemieckim lekarzem Dr. Kruger, który od 6 miesięcy leczy na Phu Quoc. Po 45 minutach pan doktor przyjechał do naszego bungalowu. Po przebadaniu stwierdził, że to zwykłe zakażenie dróg oddechowych (wystarczy brać Paracetamol, pić herbatę z imbirem, płukać gardło i ssać Sterpsils). Powiedział również, że nie wyklucza że jest to Denga, ale jest to mało prawdopodobne bo musiałaby u mnie przebiegać bardzo łagodnie. Wykluczył natomiast Malarię ze względu na profilaktykę antymalaryczną, którą stosujemy. Udzielił również ciekawych wskazówkek dotyczących profilaktyki antymalarczynej. Jego zdaniem, na podstawie doświadczenia jakie zdobył w tropikach, najlepiej stosować Doxycyklinę, ponieważ ma mniej skutków ubocznych niż Malarone (w Polsce słyszeliśmy co innego). Jego zdaniem Malarone jest lekiem znacznie silniejszym, często powodującym biegunkę, osłabienie i innego skutki uboczne. Malarone według jego opinii warto stosować wtedy gdy jest się pewnym że ma się Malarię a do najbliższego szpitala daleko. Prewencyjnie lepsza jet Doxycyklinę Wieczorem, udaliśmy się do restauracji Chez Carole, gdzie wietnamski band bardzo ładnie śpiewał kawałki Bonnie Tyler i U2, potem niestety przyszła tropikalna burza i występ musiał się zakończyć. Bilans dnia: Wizyta Dr Krugera 67USD (w tym lekarstwa, obiecał przesłać fakturę na maila w celu rozliczenia z ubezpieczycielem) Kolacja Chez Carole: 455000VND 2012-03-10 07:53:45 skomentuj (0) 8 marzec z Pleiku na wyspe Phu Quoc W ramach świeckiej tradycji na koniec wyjazdu jedziemy zawsze nad morze, aby w pięknych okolicznościach przyrody odpocząć od trudów noszenia plecaka, podrożowania dziwnymi autobusami w kurzu i upale 40 st. Tym razem nasz wybór padł na wyspę Phu Quoc, popularny wśród Wietnamczyków i nie tylko kurort turystyczny. Rano wyruszyliśmy na maleńki lotnisko w Pleiku i zgodnie z naszymi oczekiwaniami nie obyło się bez przygód. Lot z Pleiku do Sajgonu był opóźniony a więc po raz kolejny musieliśmy przebookować loty. Tym razem przebookowaliśmy lot z Sajgonu na wyspę Phu Quoc. Lot ATRem do Sajgonu był krotki i po nieciekawym lądowaniu (a w zasadzie grzmotnięciu o ziemię) mieliśmy mieszane uczucia czy wsiadac dalej...ale po przemysleniu udalismy się kolejnym ATRem na Phu Quoc, skąd pozdrawiamy z chatki z wikliny. Dostępnośc hoteli, hotelików jest ogromna. Przedział cenowy również. Chatka z wikliny położona strategicznie przy plaży, barze.
Plaża Long Beach, Moon Resort, gdzie znajduje się chatka z wikliny. ![]() Jedzenie jest dobre, rybki, owoce morza i nasz ukochany ananas kupowany od Pani na plaży. ![]() Lokalną atrakcja jest połów i wyciąganie sieci na plażę, w czym pomaga wiele osób.
Bilans dnia: Moon Resort (namiary w Lonely Planet), chatka 20 USD/noc (obok jest bar, plaża z leżakami, wifi, pranie) po wyjściu na ulice jest kilka knajpek , apteka. Położone blisko miasteczka, a jednocześnie nie przeszkadza żaden zgiełk. Taxi z lotniska do Moon Resort ok 70 000 VD (Mai Linh) Jesli ktoś nie ma pomysłu gdzie się zatrzymać na wyspie, to na maleńskim lotnisku jest kilka stoisk oferujących pokoje i bungalowy, wprawdzie ceny sa wysokie, ale można prosic o zniżkę. Do bardziej nisko budżetowych miejsc trzeba się udac samemu lub przejrzeć przewodnik. 2012-03-09 06:12:54 skomentuj (3) 7 marzec z powrotem w Wietnamie Pakse pożegnało nas iście tropikanlą ulewą. Z Laosu postanowiliśmy wrócić autobusem do Wietnamu, a konkretnie do miasta Pleiku, położonego ok 500 km od Pakse. Podróż trwała ok 12h i pod koniec dostawaliśmy świra w autobusie. Nie ma powodów aby ta podróż trwała aż tyle, ale wydłużają ją liczne przystanki, załadunki i wyładunki towaru, podjazdy na bazarki. Razem z nami jechały ptaszki w klatkach, beczki z olejami, wiele pakunków i w zasadzie sami Wietnamczycy. Droga do granicy w przewodniku opisywana jest raczej negatywnie, co zupełnie nieodzwierciedla jej stanu. Zdecydowanie gorszy stan dróg jest pomiędzy Van Vieng i Luang Prabang. Bilans dnia: bilet na autobus z Pakse do Pleiku 190 000 kip, kupiony w agencji turystycznej w Pakse wyjazd 06:30 rano, przyjazd do Pleiku 19:00. Firma autokarowa Mai Linh, dośc popularna w Wietnamie. 2012-03-09 05:33:02 skomentuj (1) 6.03.2012 - Trekking po płaskowyżu Bolaven 1 dniowy trek po wyżynie Bolaven obejmuje tylko niewielki skrawek tego zakątka. szczyty sięgaja tu 2000 m, temperatura jest o wiele niższa niż w Pakse, czy Champasak, jednak mimo tego warunki sa bardzo dobre do uprawiania np. kawy. Wyżywa Bolaven to m.in pozostałości po starym wulkanie. Wśród wielu skał dominuje piaskowiec. Las na wyzynie ma cechy lasu tropikalnego, ale wyżej znajdziemy np. drzewa iglaste. Start treku jest o 08:30 w Pakse przed biurem Green Discovery, następnie jedzie się ok 35 km w kierunku wyżyny. Długość szlaku to 16 km, w tym są liczne zejścia i podejścia, ale naprawde warto. Wyżyna Bolaven mapa ![]() Trasa wiedzie po lesie i plantacjach kawy Arabica, Robusta i Katimo. My dziewczyny dowiedziałyśmy się, że Arabica jest za mocna dla kobiet. ![]() Widzieliśmy małe sadzonki kawy, które powinny być widoczne za 2 tygodnie. ![]() Przechodzimy przez strumien. ![]() Po drodze mijaliśmy piękne zakątki lasu. ![]() Kąpiel przy wodospadzie. ![]() Lunch na powietrzu. Jedyne co nam nie podpasowało, to zupa ze sfermentowanego bambusa. ![]() Ukoronowaniem dnia było obejrzenie i zejście do najwyższego wodospadu Tad Fane (ok. 100 m) ![]() Trekking bardzo fajny. Brak komarów. Jedynie raz naszego przewodnika zaatakował ciekawski pająk. Rozmawialiśmy z Polakiem, który robił 3 dniowy trekking i tez wypowidał się pozytywnie. Warto iść i zobaczyc nieco inny Laos. Bilans dnia: 32 USD/os za 1 dniowy trekking z Green Discovery http://www.greendiscoverylaos.com/ Najbardziej rozrywkowy trek proponowany przez Green Discovery. 2012-03-09 05:24:03 skomentuj (2) |
|